Co się polepszy, to się popieprzy…
W cieniu afery z posłanką Elżbietą Kruk (kiedyś się mówiło - “nawalona jak szpak”, teraz pewnie, “jak Kruk…”) parlament Najjaśniejszej jednak pracował - i to zarówno Sejm, jak i Senat. Jak zwykle jednak, to co uchwalali posłowie i senatorowie, nie bardzo było spójne. Mnie zainteresowały dwie sprawy;
Jedną z większych patologii rządu tak zwanej IV RP Jarosława Kaczyńskiego było powołanie Państwowego Zasobu Kadrowego (PZK), w miejsce Korpusu Służby Cywilnej. Pozwoliło to po pierwsze, na zwiększenie administracji centralnej i lokalnej o około 4. tyś. urzędników, po drugie, na zbudowanie struktury, która pozwoliła na przesuwanie działaczy partyjnych z niższych stanowisk na wyższe, poza procedurami konkursowymi i bez zachowania standardów wykształcenia i doświadczenia zawodowego. PZK był pod kontrolą JEDNEGO urzędnika w KPRM Jarosława Kaczyńskiego, a jego zasięg obejmował ponad 6. tyś. urzędników. Nie muszę chyba dodawać, że chodziło tu o “odzyskiwanie” państwa dla jedynie prawdziwej i słusznej opcji politycznej…
Miałem dużo pretensji, że Platforma Obywatelska […]




